Amerykańskie Pancakes od Hungry Jim’s – Days Gone

Schowaj/pokaż wstęp

Kolejnym exclusivem dla konsoli Playstation jest produkcja spod rąk Bend Studio zatytułowana Days Gone. W skrócie – postapo w Ameryce Północnej, tajemniczy wirus zamieniający ludzi w tzw. “świrusy”, Deacon St. John, członek gangu motocyklowego, w roli głównego bohatera, który nie do końca radzi sobie z bolesną przeszłością i tęsknotą za starym porządkiem świata. Nie brzmi to odkrywczo i sama nie byłam jakoś specjalnie podekscytowana premierą, a z pierwszych pokazówek moją uwagę przykuły głównie ogromny hordy świrusów, z którymi musimy walczyć. Jednak już po kilku godzinach rozgrywki wiedziałam, że Days Gone przyciągnie mnie do telewizora na o wiele dłużej niż mogłam się spodziewać.

Po prostu podjedźmy do knajpy, może zostały chociaż okruszki.

Mimo, iż gra boryka się z problemami optymalizacyjnymi (odczuwalne spadki klatek w niektórych miejscach), licznymi ekranami ładowania, niedomagającą AI ludzkich przeciwników, zabawnymi glitchami (wisząca w powietrzu łopata czy brak tułowia u NPC) to całościowo wypada bardzo dobrze. Widać, że wiele mechanik zostało podpatrzonych u innych produkcji, ale taki miks całkiem sprawnie się klei i wyraźnie angażuje, nie pozwalając się nudzić. Chcesz wyplenić gniazda świrusów, albo odbić outpost od lokalnych rabusiów używając całego wachlarza dostępnego arsenału i umiejętności? A może powalczyć z niedźwiedziem i zdobyć jego mięso dla któregoś z obozów? W wolnych chwilach możesz poszukać znajdziek i pozwiedzać lokalne, nieco zdezelowane atrakcje Oregonu. Możesz też pobawić się w Pimp My Ride i za zdobyte kredyty odpicować sobie wiernego towarzysza na dwóch kołach. Jest również mnóstwo cutscenek, które pozwalają wczuć się w historię (która swoją drogą wolno się rozkręca, więc nie zrażajcie się na początku). Do tego wszystkiego całkiem zróżnicowane misje fabularne i mamy grę, która naprawdę potrafi pochłonąć na całe dnie. O, zapomniałabym o pięknych oregońskich terenach i systemie pogodowym – zwiedzanie kolejnych lokacji przy dynamicznie zmieniającej się i wpływającej na otoczenie pogodzie jest zdecydowanie przyjemnym doświadczeniem. Days Gone może i nie jest dla mnie pretendentem do gry roku, ale z czystym sumieniem polecam ją wszystkim, którzy lubią klimaty postapokaliptyczne i wielowymiarowe sandboxy. Jak już się wciągnięcie, to syndrom “jeszcze jednej misji” jest więcej niż pewien.

Nie jest tak źle na tej apokalipsie

Początkowo myślałam, że w Days Gone nie znajdziemy zbyt wielu kulinarnych elementów. Jednakże motyw jedzenia jest wpleciony nie tylko w mechanikę polowania, zbierania roślin i zdawania ich w okolicznych obozach (o tym szerzej w kolejnym wpisie, gdzie będziemy pichcić dziczyznę ;)), ale pojawia się także w warstwie kreacji otoczenia. Tutaj świetnym przykładem jest diner Hungry Jim’s, który widzimy na samym początku misji Tu nie jest bezpieczne w Marion Forks. Najazd kamery przykuwa naszą uwagę na nietypową reklamę restauracji – jest nim kilkumetrowa figura drwala opierającego się ręką na stosie oblanych sosem naleśników (pancakes). Co więcej, gdy wejdziemy do pustego i nieco rozwalonego wnętrza, możemy zauważyć znajdźkę na jednym ze stołów – jest to szczegółowe menu dinera Hungry’s Jim (patrzcie screenshot).

Budynek ledwie zipie, ale majestatyczna reklama wziąż może wywoływać ślinotok
Menu Hungry Jim’s z Marion Forks

Niby pierdoła, ale mi się morda śmiała przez następne 5 minut, że ktos tak zadbał o takie detale. Uznałam, że należy to uhonorować najlepszym przepisem na naleśniki w stylu amerykańskim, jaki tylko znam (jest to miks oparty na kilku przepisach – m.in. z trikami z buzzfeed). Do tego przepyszny domowy solony karmel, który ma podobny kolor do sosu ukazanego na gigantycznej reklamie. W stylizacji nawiązaliśmy do motywu drwala i lasów, które okalają tereny Marion Forks. Gadżety z gry oraz kopię do testów otrzymaliśmy od PlayStation Polska, za co bardzo dziękujemy!

Coś wywiało klientelę….

HUNGRY JIM’S PANCAKES
Days Gone
amerykańskie pancakes na maślance z solonym karmelem

CZAS PRZYGOTOWANIA: 30 min (5 min przygotowanie, 15 min czekanie, 15 min smażenie)
CENA: 15 zł
LICZBA PORCJI: 3 porcje
POZIOM: łatwe
POTRZEBUJESZ
miski (mała, średnia i duża) – 3 szt.
patelnia
łopatka drewniana
rondelek

SKŁADNIKI:

MOKRE:
maślanka – 1,25 szkl. (300g)
jajko – 1 szt.
masło roztopione – 3 łyżki (60g)
SUCHE:
mąka pszenna typ 450 – 1,25 szkl. (160g)
cukier – 2 łyżki (30g)
proszek do pieczenia – 1,5 łyżeczki
sól – szczypta
KARMEL
śmietana 30% – 100 ml
cukier – 100g
sól – 1/2 łyżeczki

PRZYGOTOWANIE

1. MASŁO (1 min)

Roztopić je w rondelku i lekko schłodzić.

2. SUCHE SKŁADNIKI (1 min)

Do większej miski wsypać suche składniki, wymieszać i zrobić zagłębienie w samym środku (jak lej po bombie ;))

3. MOKRE SKŁADNIKI (2 min)

Do mniejszej miski wlać maślankę (powinna być w temperaturze pokojowej) i roztopione masło. Oddzielić żółtka od białek – żółtka przełożyć do maślanki, a białka do osobnej miseczki. Białka lekko roztrzepać widelcem.

4. MIESZANIE (1 min)

Do miski z suchymi składnikami, w miejsce zagłębienia, wlać mokre składniki. Wymieszać łyżką tylko do połączenia składników. Na końcu dodać roztrzepane białka i ponownie wymieszać całość kilkoma delikatnymi ruchami. Nie mieszać zbyt długo – w cieście mogą zostać grudki.

5. ODPOCZYWANIE CIASTA (15 min)

Miskę z ciastem przykryć i pozwolić “odpocząć” ciastu przez ok. 15 min.

6. KARMEL (15 min)

Do rondla z jasnym i grubym dnem wsypać cukier. Podgrzać na średnim ogniu. Gdy się rozpuści, zmniejszyć ogień do minimum i kontrolować barwę karmelu. Na tym etapie trzeba uważać, aby nie spalić cukru. Gdy barwa będzie intensywnie bursztynowa, dodać podgrzaną śmietanę. Masę mieszać drewnianą łopatką i podgrzewać na średniej mocy przez około 15 min. Zbite grudki cukru powinny się w tym czasie całkowicie rozpuścić, a finalna konsystencja powinna przypominać płynny miód (po wystygnięciu sos mocno zgęstnieje – gdyby był zbyt gęsty, można dolać więcej śmietany).

7. SMAŻENIE NALEŚNIKÓW (15 min)

Mocno rozgrzać patelnię, wysmarować odrobiną masła. Chochlą nałożyć na środek porcję ciasta, lekko rozprowadzić po bokach, aby placki były okrągłe. Smażyć na mocnym ogniu przez 3-4 minuty, aż placek nieco urośnie, a na jego powierzchni zaczną pojawiać się bąble. Następnie przewrócić szpatułką na drugą stronę i smażyć kolejne 3 minuty. Placuszki muszą być ładnie zarumienione z dwóch stron. Gorące odkładamy na talerz, układając jeden na drugim.

PODANIE

Gorące placki polewamy płynnym karmelem. Pałaszujemy zanim przyjdą świrusy i nam je zeżrą.

Scroll to top